Flegmatycznie

Filozofia, Kultura i Głupoty

Poezja dla opornych

Gościnny

Wiele jest powodów, dla których ludzie nie czytają poezji, i wszystkie są dla mnie równie niezrozumiałe. Nie znaczy to, że uważam ludzi nieczytających poezji za gorszy, albo wręcz inny gatunek. Powiedziałabym raczej, że się z nimi nie utożsamiam.

Zauważyłam, że niektórzy ludzie uważają moje zainteresowanie poezją (+ studiowanie filologii polskiej) jako swego rodzaju supermoc, taką samą jak produkowanie perfekcyjnych pierogów i pobieżne orientowanie się w ortografii i interpunkcji języka polskiego. Dlaczego nie miałabym więc opisać Wam, jak taką supermoc zdobyć, i to bez konieczności pójścia na niepraktyczny kierunek studiów, po którym będziecie bibliotekarzami z najniższą krajową?

Zawsze twierdziłam, że poezję odczytywać można na poziomie emocjonalnym i intelektualnym.

To pierwsze polega na tym, że czytasz tylko tych poetów, których „czujesz”. Przy niektórych strofach serce zaczyna Ci szybciej bić, inne wywołują u ciebie niespodziewany niepokój i poczucie zagrożenia; przy innych masz ochotę przybić autorowi piątkę „Hej, ziomek, ja też tak mam!”. Emocjonalne podejście do poezji zmienia się często, wraz z każdym drgnięciem naszej stabilności psychicznej, każdą zmianą filozofii życiowej, z każdym nowym pytaniem.

Od podejścia emocjonalnego najlepiej się zaczyna. Niektórzy ludzie w gimnazjum wpadają w toksyczne przyjaźnie, zaczynają palić albo uczą się kupować alkohol bez dowodu, natomiast ja zaczęłam czytać poezję. Powód i ja, i moi rówieśnicy, mieliśmy taki sam – po prostu byliśmy pokręconymi dzieciakami z gimnazjum. Nie byliśmy ani odrobinę intelektualny. Dlatego trudno mi zaufać ludziom, którzy zaczęli czytać poezję żeby poczuć się dowartościowanym albo dla szpanu w towarzystwie. Ja zaczęłam z kompletnych nizin, pełnych pytań bez odpowiedzi, kompleksów, złości, pogubienia, poczucia niezrozumienia i tych wszystkich uczuć, do których ludzie na studiach już się nie przyznają. Jednak był to też czas, w którym szukałam wzniosłości, ideałów, piękna i dumy. Ciekawe połączenia te rodziły miłość do poezji pełnej śmierci, rozpaczy…

Są takie gardła, których zew

Umilkł w mogile – bezpowrotnie.

Jest taka krew – przelana krew,

Której nie przelał nikt – dwukrotnie.

(Leśmian, W czas zmartwychwstania)

i patriotyzmu połączonego z niepokojącą fascynacją wojnami.

Nas nauczono. Trzeba zapomnieć,

żeby nie umrzeć rojąc to wszystko.

Wstajemy nocą. Ciemno jest, ślisko.

Szukamy serca – bierzemy w rękę,

nasłuchujemy: wygaśnie męka,

ale zostanie kamień – tak – głaz.

(Baczyński, Pokolenie)

W latach późniejszych już wcale nie było takie oczywiste, czemu jedne wiersze wprawiają mnie w trwający latami poetycki zachwyt graniczący z osłupieniem, a inne bynajmniej tego nie robią, chociaż wcale nie są gorsze.

więc lepiej Marku spokój zdejm

i ponad ciemność podaj rękę

niech drży gdy bije w zmysłów pięć

jak w wątłą lirę ślepy wszechświat

zdradzi nas wszechświat astronomia

rachunek gwiazd i mądrość traw

i twoja wielkość zbyt ogromna

i mój bezradny Marku płacz

(Herbert, Do Marka Aurelego)

Za to studia polonistyczne to ten moment, w którym wystarczy, że dany utwór omawiam wystarczająco długo i dogłębnie, i już staje się moim najlepszym przyjacielem, największym zachwytem i najwierniejszym powiernikiem.

Fraszka cnota!” – powiedział Brutus porażony.

Fraszka, kto się przypatrzy, fraszka z każdej strony!

Kogo kiedy pobożność jego ratowała?

Kogo dobroć przypadku złego uchowała?

Nieznajomy wróg jakiś miesza ludzkie rzeczy,

Nie mając ani dobrych, ani złych na pieczy.”

(Kochanowski, Tren XI)

Intelektualne podejście do poezji to wiedza. Dużo ciężkiej i koniecznej wiedzy z różnych dziedzin. Nie zakładajmy z góry, że poeta to człowiek niewykształcony. O nie, poeta to wredny drań, a potyczka z nim czasami przypomina rozwiązywanie zagadek kryminalnych. Dlaczego akurat TUTAJ jest przerzutnia? DLACZEGO? Co ona zmienia? Chwilkę pomyślisz i okazuje się, że wszystko, że jedna mała przerzutnia nadaje utworowi milion różnych znaczeń, że jedna mała przerzutnia w zupełnie nowym świetle stawia dotychczasowy dorobek poety, że jedna mała przerzutnia właśnie próbuje zniszczyć ci życie…

Różne środki poetyckie, nawiązania, symbole, sposoby wersyfikacji, są elementami gry, zostawionymi nam przez poetę – od naszej wiedzy i spostrzegawczości zależy to, czy wyłapiemy i skojarzymy wszystkie poszlaki, i czy zobaczymy wiersze jego istocie, czy będziemy zawsze błąkać się w naszych własnych, płytkich i kulawych interpretacjach.

Ponadto, każdy poeta był człowiekiem. Żył w swoich czasach, wyznawał zasady swoich czasów, był w jakiś sposób wychowany, czegoś uczono go w szkole, w coś wierzył. Gdy nie będziemy wiedzieć, w co wierzył, nie zrozumiemy też jego buntu. Gdy nie poznamy stylu epoki, nie zauważymy nowatorstwa jednego z jej twórców. Gdy nie przeczytamy wielu złych wierszy nie pojmiemy, które są naprawdę dobre. Uczniowie często skarżą się, że narzuca się im kanon lektur – ale czy naprawdę chcą czytać wszystkie teksty polskiego piśmiennictwa, żeby stwierdzić, które są dobre, a które jednak nie? Powodzenia…

Jak w przypadku każdej dziedziny sztuki – wiedza historyczna jest podstawą. Ocenianie kogoś przez pryzmat bycia człowiekiem z XXI wieku jest nie tylko błędem, jak i pokazem swojej pychy.

Połącznie podejścia emocjonalnego i intelektualnego wydaje mi się czymś naprawdę pięknym i prawie idealnym – jest tym mitycznym współgraniem dwóch potęg, dzięki któremu możesz zobaczyć świat i poezję w ich prawdziwych postaciach, przy okazji nie tracąc radości z czytania, życia i interpretowania.

Nigdy nie zaobserwowałam, by ktoś pokochał poezję, zaczynając od poziomu intelektualnego. Dlatego smutnym pomysłem wydaje mi się szkoła, w której uwagę zwraca się tylko na umiejętność wyszukiwania w poezji epitetów. Z drugiej strony, absolutnie każdy człowiek ma jakiś własny, indywidualny wiersz, który akurat go wzruszy, nikogo innego, i trudno żeby w szkole omawiano tyle dzieł, żeby każdy znalazł coś dla siebie. Nie każdy znajdzie w swoim życiu prawdziwego przyjaciela, i nie każdy znajdzie naprawdę dobry wiersza. Ten jeden, od którego wszystko się zaczyna.

 

dsd-1024x307